niedziela, 12 stycznia 2014

SITD: Rozdział 2

SITD - Shot in the Dark (skórt)
______________________________


Rozdział 2
"Szkoła magii"

{••• Oczami Mirandy •••}

Od ponad roku kształcę się w szkole magii. Bardzo mi się tutaj podoba. Codziennie lekcje do 12, a potem wolne. Czasem mamy cały dzień wolny, tylko o 20 idziemy na zajęcia. Weekendy mamy wolne. Nic ciekawego sie nie dzieje. Żyje to żyje. Przynajmniej nie muszę się martwić o swoje życie. Jak byłam w Sibunie to co chwila coś. Teraz jest jak w bajce, trochę przyznałabym, że nudno. Dobra teraz idę na lekcje.
- Usiądźcie, musimy porozmawiać - powiedziała nauczycielka, gdy weszliśmy do klasy
- Porozmawiać ? - zaśmiał się Ben
- Tak, Ben ! 
- No dobra.
- Szukamy tutaj jednej dziewczyny o imieniu Miranda - powiedział dziwny facet w czarnym garniturze i okularach. Wyglądał jak agent.
- Miranda, choć do nas - powiedziała nauczycielka
Podeszłam do nich. . . 
- Byłaś członkinią Sibuny, prawda ? - zapytał gostek w okularach.
- Emmhm...
- Dobra my wiemy, że byłaś. Potrzebujemy twojej pomocy! 
- Jak to ? - zapytałam zdziwiona 
- Chcemy byś dołączyła do naszej agencji.
- Agencji ?
- Tak, do tajnej międzynarodowej agenci.
- Mam być tajną agentką ?
- Tak, chcemy byś dołączyła do nas.
- Co bym miała robić ?
- Chronić ludzi przed istotami pozaziemskimi, rozwiązywać zagadki.
- Czyli coś jak w Sibunie ...
- Mniej więcej tak, to jak ?
- Mogę spróbować.
- Super, chodź pokażę ci naszą agencję.
- A szkoła ?
- Nie będziesz już chodzić do niej.
- Fajnie.
- Jest jeszcze coś, ale o tym dowiesz się później. Alex na pewno ci powie.
- Alex, kto to ?
- Szefowa międzynarodowej agencji.
- Oł, czyli to kobieta ?
- Tak.
- No to extra.
- Spodoba ci się.
Po kilku minutach znajdowaliśmy się w agencji...





środa, 1 stycznia 2014

"Shot in the Dark" PREMIERA

Na początku życzę Wam Szczęśliwego 
Nowego Roku. Spełnienia marzeń i mam 
nadzieję, że będziecie ze mną 
przez cały rok.
Wasza Alex ;3

Zaczynamy z kontynuacją "Opowieści 14" - "Shot in the Dark"!  Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału.
Nie długo w zakładce "Opowieść 14" dodam wszystkie rozdziały :)

______________________________________

Rozdział 1 

      Forks ogarnęła pustka. Mieszkańcy tego miasta nie wiele się zmienili. Jednak wszyscy pamiętają co zrobiła Sibuna. Ta tak bardzo zwięzła grupa rozpadła się. Każdy członek w innym mieście, państwie, a nawet kontynencie. Minął już rok odkąd Sibuna zaprzestała działalności. Selena nadal jest w Australii i bardzo przeżywa rozstanie z Kendallem. Ten natomiast jest w Polsce w Warszawie i mieszka z Blanką, ale nie są parą. Podobnie z Eddiem mieszka w Warszawie, ale nie spotyka się z Kendallem, nawet nie wie że ten powrócił do kraju. Grace żyje w Paryżu wraz ze swoim nowym chłopakiem Max'em. Jest szczęśliwa. A ja ? Ja jestem Alex. Jestem szefową tajnej agencji. I przedstawiam właśnie nowy projekt grupie agentów.
- No więc to wszystko co o nich wiemy. - skończyłam prezentację
- Przydali by się agencji. - odezwał się Justin
- Nieprawdaż ?! - powiedziałam
- To co ? Musimy ich namówić.
- Raczej się nie zgodzą - powiedział Justin
- To macie zrobić wszystko by się

Zgodzili. Nawet poprzez użycie siły. Już !
Skończyłam na reszcie to spotkanie, a za 10 minut wychodzę do domu. Do mojego pięknego domu w Los Angeles. Na wyjściu zatrzymał mnie Justin.
- Szefowo ?
- Tak.
- Myślisz, że to nam się uda ? 
- Mam taką nadzieję.
- Trzeba ich potem szkolić...
- Damy radę. Nie wiesz o wielu rzeczach jakie potrafią robić.
- Nie mówiłaś o tym ? 
- Nie, a co ?
- Kendall jest unbroken, czy niepokonany i nieśmiertelny. Inni też mają wyjątkowe moce.
- Dlatego musimy ich mieć ?
- Nie tylko. Uratowali świat i myślę, że będą dobrymi agentami.
- Dobrze. Mam nadzieję, że się uda!
- Musi!

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 91 (bonus)

Rozdział 91 (bonus)
"Melbourne, Australia"


{••• Oczami Seleny •••}

Wraz z Kendallem znaleźliśmy sobie prace oraz studiujemy. Jesteśmy szczęśliwi. Ale czy na długo ?
- Cześć kochanie - powiedział Kendall wchodząc do domu po pracy
- Hej - odpowiedziałam - Wychodzimy dziś na miasto ?
- Nie mogę, muszę się pouczyć do egzaminu, a o 24 muszę wracać do pracy.
- Znowu ? - zapytałam zawiedziona 
- Tak, przepraszam.
- Znowu to samo. Wogule nie chcesz ze mną spędzać czasu. Ja dzisiaj wychodzę.
- Dobrze, idź.
Wyszłam trzaskając drzwiami. Byłam już ubrana w klubowe ciuchy, więc poszłam do klubu. Bawiłam się świetnie. Tańczyłam. Wypiłam z 5 drinków. Byłam nieźle wstawiona. Tańczyłam seksownie. Było już po 3. A ja nie miałam jak wrócić do domu, nie wzięłam telefonu. Niczego oprócz karty. Nie przejmowałam się tym. 


{••• Oczami Kendalla •••}

Okazało się, że nie muszę iść do pracy a profesor z którym miałem mieć egzamin zachorował i odwołali zajęcia. Postanowiłem, że poszukam Sel. Poszedłem do jej ulubionego klubu.
Zauważyłem ją w ramionach innego kompletnie pijaną. Podszedłem do nich. Selena gdy mnie zauważyła przestała tańczyć. 
- Możemy pogadać ? - zapytałem
- Tak.
- Choćmy ja zewnątrz - pociągnąłem ją na dwór
- A.A..A. wwiewiec - jąkała sie
- Co to miało być ? - oczekiwałem wyjaśnień
- Ale co ?
- Ten taniec, twój stan...
- Ahhh.. To... Mhmmmm... 
- Pogadamy jak się wyśpisz. Choć do domu. 


~O 10 ~
Czekałem, aż Selena się obudzi. Stałem przy oknie wpatrując się w krajobraz za oknem oraz popijając kawę. W pewnej chwili zauważyłem, że wstała; usiadła sobie przy stole.
- A ty co tu robisz ? - zapytała
- Mieszkam.
- No ale...
- Odwołali mi zajęcia.
- A praca ?
- Wziąłem sobie wolne.
- Po co ?
- Po to bym mógł z tobą porozmawiać - usiadłem przy stole 
- Nie rozumiem
- Pamiętasz coś z wczoraj ?
- Nie za bardzo 
- Szkoda.
- Co zrobiłam ?
- Pokłóciliśmy się, potem poszłaś do klubu. Upiłaś się, ocierałaś się o facetów. Później zauważyłem cie w tym klubie.
- Zdradziłam cie ?
- Nie wiem. Widziałem jak się ocierałaś o jakiegoś faceta.
- Bosze, ale głowa mnie boli.
- Może sobie przypomnisz. - powiedziałem obojętnie; wstałem i wstawiłem kubek do zmywarki
- Nie gniewaj się. - chciała się przytulić, ale się odsunąłem
- Co się stało ?
- Już ci powiedziałem.
- Robisz wielkie halo. Jak zawsze. Bo ty taki święty.
- Kilku rzeczy ci nie powiedziałem. Blanka tutaj wczoraj była.
- Co ? 
- No tak. 
- I?
- I nic.
- Chciała mi cie zabrać.
- Sama mnie straciłaś.
- Co ?
- Przemyślałem kilka rzeczy. Mam dość ciągłych kłótni. Myślę, że tylko Sibuna nas trzymała, teraz już nie. Od dawna widziałem, że ci się znudziłem. 
- I ?
- I wyjeżdżam. Koniec z nami 
- A studia.
- Będę przyjeżdżał na sesje.
- Gdzie wyjeżdżasz ?
- Wracam do Polski.
- Co jak to ? - oparła się o ścianę; rozpłakała się
- Myślę, że to nie ma sensu. 
- Kocham cię ! - krzyknęła
- Jakbyś mnie kochała to byś zrozumiała że.muszę się uczyć i pracować. I nie robiłabyś tego co wczoraj. - podeszła do mnie zapłakana i pocałowała namiętnie,
Nie odsunąłem jej.
- Przepraszam. - powiedziałem i ponownie ją pocałowałem namiętnie. Przez chwile nie mogliśmy się od siebie oderwać. Ale skończyłem to.
- Żegnaj. 
- A ten pocałunek, to co ?
- Na pożegnanie.
- Będziemy przyjaciółmi ?
- Jasne.
- Czyli mogę cię oprowadzić na lotnisko ?
-Tak.

~Na lotnisku~

- Proszę, nie leć.
- Muszę. 
- Kocham cię.
- Selena proszę. - znów mnie pocałowała
- Może kiedyś się zobaczymy - rozpłakała się a ja udałem się w stronę odprawy.

~ W Warszawie~

- Hej - przywitałem się z Blanką na lotnisku.
- Jak dobrze cie widzieć. Wróciłeś.
- Tak. 
- Pewnie nie masz teraz gdzie mieszkać.
- Można tak powiedzieć
- Więc zamieszkasz u mnie 
- Nie.
-Tak ! 
- Dobra nie bij. - zaśmiałem się

~W domu Blanki ~

- Oto twój pokój.
- Super, dzięki. - pocałowałem ją w policzek

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt + Rozdział 90 (bonus)

A więc na wstępie tego posta chciałabym wam życzyć Wesołych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.
 Dużo prezentów pod choinką i czego 
sobie zapragniecie ! 
Mam nadzieję, że będziecie wchodzić 
nadal na mojego bloga,
 jak dotychczas. Przypominam, że 1 stycznia
 zaczynam "Shot in the Dark".
 A dzisiaj dodaje rozdział (bonus) 
do Opowieści 14.
 Jeszcze raz Wesołych Świąt.
~Alexx



Rozdział 90 (bonus)
"Warsaw, Poland"

{••• Oczami Eddiego •••}

Mieszkam teraz w Warszawie. Czekam na kolejną wybraną by jej pomóc. Siedzę w domu. Zaprzyjaźniłem się z kilkoma fajnymi facetami z Lukasen i Justinem. Przeglądam właśnie Facebooka. W pewnej chwili, przeglądając tablicę, natchnąłem się zdjęcie Grace, która całowała się z jakimś chłopakiem. Zamknąłem szybko laptopa. Podszedłem do okna. Nie wiedziałem, że tak szybko sobie kogoś znajdzie. Uspokoiłem się i ponownie otworzyłem laptopa. Grace była dostępna, postanowiłem do mniej napisać...

{Ja} Hej 

{Grace} Cześć

{Ja} Co tam u ciebie ?

{Grace} Mieszkam w Paryżu, no i jestem szczęśliwa. 

{Ja} Widziałem na zdjęciu.

{Grace} Aha, więc tylko po to napisałeś ?

{Ja} Nie. Chciałem z tobą porozmawiać 

{Grace} Rozmawiamy...

{Ja} Tęsknie za tobą

{Grace} A u ciebie co tam ?

{Ja} Mieszkam w Warszawie..

{Grace} O to fajnie 

{Ja} I czekam, aż ktoś będzie potrzebował mojej pomocy.

{Grace} Na wybraną ?

{Ja} Nie wiem, ale chyba nie mogą być
dwie wybrane.

{Grace} Czyli ja jeszcze będę musiałam wypełniać jakieś misje ?!

{Ja} Chyba tak.

{Grace} Wspaniale... Ehh.. Muszę kończyć - Max przyszedł

{Ja} Twój chłopak ?

{Grace} Tak, pa.

{Ja} Pa.

Wyłączyłem komputer. Położyłam się spać, chcąc o wszystkim zapomnieć.

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 89 (bonus)

"Opowieść 14" skończyła się tydzień temu, ale dodaje rozdziały bonusy ... Symbol ====> tekst zboczony <====== Nie chcesz ? - nie czytaj go. 
_________________________


Rozdział 89 (bonus)
"Paris, France"

{•••• Oczami Grace ••••}

         Od kilku miesięcy mieszkam sobie we Francji. Żyję pełnią życia. Jestem dorosłą kobietą, a co najlepsze nieśmiertelną. Rodzice kupili mi moje własne mieszkanie. Ostatnio ostro imprezuję... Mam już kilku nowych przyjaciół: Elena, Max, Austin, Katy. Nasza ukochana paczka. Teraz właśnie szykuję się na imprezę. Mocny makijaż, sexy ciuchy - teraz to jest mój styl. W pewnej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Moim oczom ukazał się Max. Bardzo mi się podobał.
- Hej, to jak gotowa ? - zapytał
- Prawie. Wejdź - pokazałam gestem, aby wszedł.
- Jak zawsze wyglądasz jak milion dolarów - uśmiechnął się
- Dziękuję - odwzajemniłam uśmiech. - Teraz gotowa. 
- To idziemy ! 
Po kilku minutach byliśmy już w klubie. Bawiłam się świetnie; wypiłam też chyba dużo, bo nie kontaktowałam.
- Odwieść cię ? - zamruczał mi do ucha Max o 5 nad ranem
- Tak, proszę.

~~Po południu~~

      Nie wiem jak znalazłam się w domu. Max też mną był ze mną. Leżałam w łóżku. Chciałam sobie przypomnieć to co działo się po powrocie do domu...

~~ Po powrocie do domu ~~

     Weszłam do domu. Max mnie wprowadził. Pocałowałam go w policzek w geście podziękowania i przytuliłam.

======> <=======
     W pewnej chwili, gdy tak stałam przytulona do niego, poczułam rękę na moim tyłku. Jego usta szybko odszukały moje. Oderwał się ode mnie by zasłonić rolety i zaprowadził mnie do mojej sypialni. Powrócił i znów zaczął mnie namiętnie całować. Zrzucił ze mnie ubranie, a ja z niego. Rzucił mnie na łóżko, całując każdy centymetr mojego ciało. Zedarł ze mnie moją bieliznę, po czym wszedł we mnie. Jęczałam z podniecenia. Postanowiłam się na maksa zabawić z nim. Nie wiem ile czasu się kochaliśmy, ale mi nie było dość. 
======> <=====

~~O 15 ~~

      Wstałam. Zobaczyłam, że jestem naga. Ubrałam się w szlafrok. I poszłam do kuchni tak zastałam Maxa. Właśnie robił coś do jedzenia. Widząc mnie, podszedł do mnie i pocałował. 
- Jak tam ? - zapytał z uśmiechem
- Cuuudownie.

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 88 (Finał)

Rozdział 88 (specjalny)
"The Epic Finale that Will live Forever - Wielki epicki finał, który będzie trwał wiecznie - part IV: Pożegnanie"

*_* Oczami Kendalla *_*


~~~~~~♡Kilka tygodni później ♡~~~~~~~

- Załóż ją ! - krzyczał Eddie
- Tak, zrób to - krzyczeli inni. I jest wreszcie ją założyła. Widzieliśmy tylko blask. Blask tego że wszystko wróci do normalności. Znikła nasza baza. 
- Co jest ? - zapytała Grace
- Wszystko wraca do normalności.

Grace była słaba psychicznie nie dawała sobie rady z tym, że jej dziecko nie żyje. Nikt nie wiedział co teraz. Mamy chociaż pewność, że Senkhara zginęła. Dostrzegłem kilka postaci, które szły w naszym kierunku. Rozpoznałem ich. To byli rodzice Grace i Seleny. Dziewczyny poleciały się przywitać. 

- Oni je pamiętają ? - zapytałem
- Tak. Wszystko wraca do normy. Miasto też was pamięta. Wszyscy was pamiętają, ale nie wiedzą co się stało. I lepiej żeby się nie dowiedzieli.
- Sibuna kończy działalność ?
- Tak, chyba tak. Przynajmniej narazie 
Grace oraz Selena z rodzicami podeszli do nas.
- Dziękuję, za opiekę nad moją córką - zwrócił się do mnie ojciec Seleny
- Nie ma za co. 

- Kochanie. Wyjeżdżamy do Australii, a ty jedziesz z nami ! - powiedziała mama Sel
- Co, jak to ? 
- Jedziemy i tam zaczniemy nowe życie. 
- Ja nigdzie nie jadę ! 

Przyszli teraz także moi rozdzice i Mirandy. 
- Grace my też wyjeżdżamy... 
- Gdzie ?
- Do Francji. 
- Naprawdę ? 
- Tak.
- Cieszysz się ? 
- Tak, bardzo.

- A my nigdzie nie wyjeżdżamy - odezwał się mój tata
- Miranda załatwiliśmy ci studia w USA.
- Ale ja nie mogę. Ja już mam studia. 
- Ja to ? 
- Wyjeżdżam do świata czarów. Do WichTech ! 
- Jakich czarów ?
- Jestem czarodziejką - roześmiali się, ale Miranda im udowodniła. Byli zachwyceni. Miranda pożegnała się po czym zniknęła.
Wiedziałem, że moja ukochana też zaraz zniknie. 
- Pożegnaj się - powiedział ojciec Grace

*_* Oczami Grace *_*

- Pożegnaj się -- powiedział mój tata
- Dobrze - westchnęłam, ale ten wyjazd był mi potrzebny. Szczególnie po tym co przeszłam. Podeszłam najpierw do Seleny. Przytuliłam ją, podziękowałam i oczywiście rozpłakałam. Przytuliłam Kendalla oraz Eddiego.

- Eddie możemy pogadać na osobności ? - kiwnął głową że tak. 
- Zaraz wracamy. - Odeszliśmy kawałek
- To chyba koniec - powiedziałam
- Koniec z nami czy koniec z przygodą ?
- To i to. Wiem, że mnie zdradzałeś ale też wiem że tylko po ty byś teraz tu był, ale później... Ehhh... - zamilkłam - Nienawidziłeś nasze dziecko, więc już wtedy wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Przykro mi. Żegnaj.

- Czekaj ! Mam ostatnią prośbę do ciebie ...
- Jaką ?
- Pocałujesz mnie na pożegnanie ?
- Ok. - pocałowaliśmy się i wróciłam z rodzicami do domu. 

*_* Oczami Seleny *_*

- A my wam damy trochę więcej czasu .... - powiedział mój tata, co mnie zdziwiło.
- Nie rozumiem ..? 
- Nie wyjeżdżamy dzisiaj. Ale na pewno w tym tygodniu, a po za tym mamy propozycję.
- Jaką ?
- To jeszcze nie teraz. Nacieszcie się sobą. - podał mi klucze do domu. Byłam bardzo zdziwiona. Ale wzięłam je. 
- A my jedziemy do ciotki Diany.
- Dziękuje ciociu - pocałowałam ją w policzek
Poszliśmy do domu. Kendall milczał. Usiedliśmy na kanapie. Włączyliśmy telewizor i tak na minęła godzina. Bulwersowałam się.

- To nasze ostatnie godziny bycia razem, a my oglądamy tv ? 
- Na to wygląda - powiedział obojętnie
- Kendall... 
- Co ? Wszystko skończone. Nie ma już Sibuny, nie ma nas.
- Czyli byłeś ze mną tylko ze względu na Sibunę ? - zapytałam; miałam nadzieję, że się nie rozpłaczę
- Nie, to nie o to chodzi. Źle to ująłem - łzy mi leciały po policzkach - Chodzi o to, że ty za kilkanaście godzin będziesz na drugim końcu świata. 

- Kendall, chcesz ze mną zerwać ?
- Nie, nigdy. 
- Proszę. - rozpłakałam się - Nie potrafię bez ciebie żyć.
- Proszę, nie płacz - przytulił mnie.
Tę noc spędziliśmy razem... 

~~~~~~~♡ Kilka dni później ♡~~~~~~~~

- Jejku, jak ja się cieszę, że jedziesz ze mną.
- Ja też. To cudownie, że moi rodzice też pojadą razem z wami. Nie musimy się rozstawać.
- To jeszcze nie koniec Sibuny ! Ja to czuję.
- A widzisz ?
- Niestety nie. Zobaczymy...


__________________________________
Jeśli nie przeczytaliście rozdziałów wcześniejszych to znajdziecie je poniżej. To, że to ostatni rozdział to nie znaczy że zawieszam bloga do 1 stycznia ! Będą się pojawiać newsy. Oraz takie krótkie rozdziały 'bonusy'. Zapraszam, a już od 1 stycznia ciąg dalszy "Opowieść 14" - "Shot in the Dark"... Dzięki za wyświetlenia, jesteście kochani :*

Rozdział 87 (specjalny)

Rozdział 87 
" The Epic Finale that Will live Forever - part III" 

*_* Oczami Seleny *_*

Minął tydzień od tych strasznych zdarzeń. Grace jeszcze się nie obudziła. Eddie Chodzi jak zombie i to dosłownie. Cały czas siedzi przy Grace. Wyciągnęłam go siłą z stamtąd na śniadanie. 
- Mam pytanie do ciebie pytanie - zaczęłam, gdyś byliśmy sami
- Tak. - odpowiedział
- Co zaszło między tobą a Megane ? - zapytałam, on milczał. Widać, że zaskoczyło go moje pytanie.
- Eee...
- Eddie ! 
- No dobra. Wyjaśnię ci wszystko.
- No czekam.
- No więc tak. Megane zabrała mi moc, wtedy co mnie porwała. Nie interesowaliście się mną więc musiałem działać. Spotkałem tam Jamesa i Radka. 
- Co ? Jamesa i Radka ? Jak to ?
- Po koleji... - popędzałam go - Rozmawialiśmy. Okazało się, że Megane zbiera informacje na temat Sibuny. I dlatego porwała Jamesa i Radka. Oraz mnie. Zabrała mi moc. A kiedy dowiedziałem się, że wam coś grozi, musiałem odzyskać moc.
- W jaki sposób ? - dopytywałam się
- No i tu jest pies pogrzebany. - westchnął 
- No co ? Musiałeś się z nią przespać ?
- Takk. 
- Zdradziłeś Grace ! - powiedziałam o wiele za głośno 
- Cicho ! 
- No ale .. Zrobiłeś to dla nas ? - zapytałam już ciszej i spokojnie.
- Tak, tylko dla was ! - odpowiedział pewnie
- Słuchaj ty dobrze wiesz, ża widze przyszłość i przeszłość ? - uświadomiłam go o tym, że właśnie skłamał.
- Wiem. - odpowiedział nie już tak pewnie jak poprzednio.
- No i ? 
- Co ?
- Nie udawaj, że nie wiesz.
- Daj mi spokój - wstał i poszedł do Grace

Przyszedł Kendall ...
- Co mu zrobiłaś ? - zaśmiał się
- Chcę wymusić w nim to by się przyznał do swojego czynu.
- A tak dokładniej, to co ci chodzi ? - zapytał zdezorientowany
- Chcę by Eddie przyznał się do tego co zrobił.
- Aaaaaha. Życzę powodzenia. A co do maski, to co mamy z nią zrobić ?
- Grace musi ją założyć 
- Co się wtedy stanie ?
- Nie widzę przyszłości. - powiedziałam smutno
- A co do snów, one mogą "przepowiadać przyszłość" ?
- Sny ... Hmmm... Czasami tak.
- To nie dobrze.
- Ej, śniło ci się coś ? - zapytałam zmartwiona
- Tak, ale nie chce o tym mówić.
- Jak chcesz...
- Jak tam Grace ?
- Dzisiaj powinna się obudzić...
- To morfina tak długo ją trzyma.
- A dziecko ? - momentalnie posmutniałam
- Ciekawe jak ona to przeżyje ...
- Nie ciekawie. Eddie się trzyma, no ale przecież on i tak tego dziecka nie chciał. 

~~~~~~~♡ Kilka godzin później ♡ ~~~~~~~~

*_* Oczami Grace *_*

Nagle otworzyłam oczy. Było strasznie jasno; zamrugałam kilka razy, by się przyzwyczaić. Zobaczyłam obok siebie Eddiego, który trzymał mnie za rękę. 

- Nareszcie. Hej - powiedział, ja nic mu nie odpowiedziałam
- Dobrze, że wróciłaś ... - mówił do mnie ale ja nie miałam ochoty na rozmowę.

- Gdzie jest moje dziecko ? - zapytałam po chwili, gdy zauważyłam że nie mam tak dużego brzucha. 
- Kochanie ... 
- Gdzie ono jest ? - krzyknęłam, po czym poczuła ból w sercu i w kręgosłupie, zgięłam się.

- Co jest ? - wpadła Diania
- Obudziła się. I jak krzyknęła to właśnie to się stało... 
- Wyjdź i zawołaj Selene i Mirandę. 
- Dobrze.
- Szybko ! 

Ból był przerażający. Po chwili w pomieszczeniu pojawiło się do dużo więc osób. Nie mogłam ich rozpoznać. Odpłynęłam

*_* Oczami Diany *_* 

- Dzwonię po zaprzyjaźnionego doktora - powiedziałam, gdy zdałam sobie sprawę, że sami nie damy rady. Po 10 minutach był. Doktor był wampirem, więc mogłam mu wytłumaczyć co się stało. On wziął się do roboty. Przeprowadziliśmy operację 

~~~~~~~♡ Następnego dnia ♡~~~~~~~~~~

*_* Oczami Kendalla *_*

Doktor Fabian, przeprowadził operację. Wszystko się udało, ale jedno nas niepokoiło. Dlaczego eliksir nieśmiertelności nie zadziałał. Może był nie kompletny ? Nie ważne, teraz liczy się to aby Grace z tego wyszła. 

Dzisiaj jest wigilia. Wszyscy chcemy, abyśmy spędzili te święta w gronie Sibuny. Miranda wszystko zrobiła. W domu panował świąteczny nastrój. Właśnie siedzimy przy stole wigilijnym. Cieszmy się, ale wiemy, że to nie koniec.