piątek, 16 maja 2014
Rozdział 3
Zbliżała się godzina mojego spotkania z Justinem. Nie wiem dlaczego, ale byłam podekscytowana. Nie powinnam być. Hmmm... Stałam teraz przed luster zastanawiając się co założyć. W końcu zdecydowałam się na fioletowy sweterek i dżinsy. Na luzie. Nic zobowiązującego; przecież idziemy tylko na lody.
~~godzinę później~~
- Cześć. - odezwał się pierwszy mój towarzysz. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Hej. Co tam u ciebie? - odpowiedziałam zadając zwykłe pytanie.
- Dobrze, jakoś leci. Nawet bym powiedział, że super. Nagrywam piosenki. Naprawdę wkręciłem się w to.
- Podoba ci się to co robisz, no nie?
- Bardzo. Nareszcie jestem kimś.
- Zawsze byłeś kimś. - zaśmialiśmy się.
- Tobie chyba też się podoba bycie sławnym...
- Najlepsze jest to, że mogę robić to co kocham.
- Śpiewasz i grasz. Jak to łączysz? - zapytam, gdy spacerowaliśmy.
- Czasami jest na prawdę ciężko, ale cóż to jest cudowne. Kocham grać i kocham śpiewać. Kocham robić to co robię. Nie chciałabym być kimś innym niż jestem. Mam szczęście. - uśmiechnęłam się, odwzajemnił uśmiech.
- Jest w tobie tyle pozytywnej energii.
Zapadła chwila ciszy. Spacerowaliśmy..., aż Justin przerwał ciszę.
- To co idziemy na te lody?
- Jasne. - odparłam.
- Co ty na to abyśmy lepiej się poznali?
- Co masz na myśli?
- Hmmm.. Jak to ująć w słowa.. - zamyślił się.
- Jak tylko najłatwiej potrafisz.
- Może np. popytamy się nawzajem?
- No może być. To kto zaczyna?
- Mogę ja.
- Ok.
- Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Zielony. - odparłam bez namysłu - Tak to jest mój ulubiony kolor. Jest taki ciepły. A twój ulubiony kolor?
- Niebieski.
- Niebieski .. - powtórzyłam - Jest spoko. - uśmiechnął się.
- Ładnie ci w fioletowym. - powiedział nagle. Zawstydzona spuściłam głowę zachodząc rumieńcem.
- Dziękuję. - odparłam po chwili.
- Twój ulubiony smak lodów?
- Czekoladowy.
- To już wiem, jakiego będziesz chciała loda.
- Faktycznie.
Doszliśmy już do lodziarni. Justin zamówił lody, a ja usiadłam sobie przy stoliku pod jedną z parasolek. Czekając na mojego towarzysza zauważyłam w krzakach na przeciwko paparazzi. Uśmiechnęłam się do siebie, że musi siedzieć w krzakach, aby nam zrobić zdjęcie. Hehe.. Żadna praca nie hańbi. W tym czasie Justin wrócił z lodami.
- Proszę. - podał mi; "przypadkowo" dotykając mojej dłoni.
- Dziękuję. - powiedziałam lekko speszona.
Po deserze poszliśmy znowu do parku. Nad fontannę. Justin oczywiście mnie kilka razy oblał wodą. Ganialiśmy się wokół fontanny jak 5-latkowie. Dawno już tak dobrze się nie bawiłam. Po tak mile spędzonym dniu padłam na łóżko prawie od razu zasypiając. Umówiliśmy się na jutro na pizze. Będzie super.
*-* Oczami Justina *-*
~~w domu~~
Gdy dotknąłem przypadkowo dłoni Seleny przeszedł mnie dreszcz. Po całym dniu spędzonym w jej towarzystwie było ciężko mi się z nią pożegnać. Ale jutro też się spotykamy. Już teraz wiedziałem, że to coś więcej niż tylko przyjaźń. Tej nocy właśnie śniłem o mojej księżniczce, o Selenie.
piątek, 25 kwietnia 2014
Rozdział 2
"Pierwsze spotkanie"
*-* Oczami Seleny *-*
Dzień jak co dzień. Najpierw nagrywanie nowego odcinka "Czarodzieji", potem wywiad, a na koniec jakaś uroczysta kolacja, którą moja mama zaplanowała. Nie mam pojęcia po co ta kolacja. Nowy kontrakt? Pożyjemy zobaczymy. Teraz jadę swoim samochodem na plan serialu. Cieszę się, bo dzisiaj będę grać odcinek w którym pojawią się wampiry. Coś nowego.
~••~
- Świetnie! Na dzisiaj koniec. - krzyknął producent.
- Ok! - powiedział David
- To teraz na wywiad. - powiedziałam do siebie.
-Mówiłaś coś? - zapytał Jake
- Nie, nic. - odpowiedziałam.
~••~
Mama powiedziała mi, że to bardzo ważna kolacja, więc zaczęłam się szykować. Postanowiłam, że ubiorę się w czerwoną krótką sukienkę. Do tego czarne szpilki. Włosy wyprostowałam. Moim zdaniem wyglądałam okey. Tak jestem bardzo skromna. Zaśmiałam się w duchu, po czym zeszłam po schodach do salonu na dole. Moja mama już czekała na mnie. Miała na sobie czarną sukienkę do kolan.
- I jak? Gotowa?
- Tak. Powiesz mi co to za kolacja?
- Kochanie, spokojnie. Wkrótce się dowiesz.
- Dzięki. - wyszłyśmy z domu.
*-* Oczami Justina *-*
- Justin!!
- Moment! - zbiegłem ze schodów w garniturze.
- Spóźnimy się!
-Mamo, spokojnie. Już jestem gotowy; możemy jechać na tą kolację.
~••~
Kiedy ją zobaczyłem zabrakło mi powietrza. Postarałem się uspokoić, bo jak nic zarumienił bym się. Głęboki wdech.
- Cześć, miło cię poznać. - odezwała się ta piękna dziewczyna; podała mi rękę. Uścinsnąłem.
- Hej mi też miło. - uśmiechnąłem się.
Usiedliśmy przy stole.
- Wiesz może o co chodzi? - zapytałem, gdy nasze mamy poszyły po mojego menażdżera.
- Nic, a nic.
- No nic. Ciekawy jestem.
- Ja też. - uśmiechnęła się odsłaniając tym samym rządek biały zębów. Odwzajemniłem uśmiech. Odrazu mi się spodbała. Taka ludzka.. Heh. Wiem. Dziwnie to brzmi, ale to prawda. Nie zachowuje się jak gwiazda, a przecież nią jest. Przyszedł mój menażdżer. I chcąc nie chcąc musiałem przerwać moje rozmyślenia na temat Seleny.
- Pomyśleliśmy, że fajnie jakbyście się spotkali. Zaprzyjaźnili. - powiedział
- Ale po co? Jest w tym coś ukrytego? - zapytała zaskoczona brunetka
- Nie. -odpowiedziała jej moja mama
- Możemy. Co ty na to? - zapytałem
- Wsumie ok. -odpowiedziała
Zamówiliśmy jedzienie. A z Seleną umówiłem się na lody jutro. Już nie mogę się doczekać. Będziemi sami. A nie tak jak teraz z mami. Ehh.. Czyżby randka? Nie. Znam ją kilka godzin. Posiedzieliśmy i rozmawialiśmy przez kolejną godzinę. Zrobiło się późno.
- To na dzisiaj może wystarczy. -zaproponowała Mandy.
- Tak. - przytaknęła jej moja mama.
Wstaliśmy od stołu. Wszyscy się przytulili na pożegnanie, więc ja z Seleną też. Bosz, jak ona słodko pachniała. Rozpłynąłem się.
piątek, 4 kwietnia 2014
Rozdział 1
- Justin! Justin! - wolała mnie mama z kuchni. Poszedłem do niej szybko.
- Co jest? - zapytałem zmartwiony.
- Podaj mi proszę sól. - powiedziała, a ja już myślałem że cos sie stało, a tu tylko sól podać. Podałem bez słowa.
- Jedziesz dzisiaj do studia? - zapytała.
- Tak, ale popołudniu.
- Co taki smutny jesteś?
- Ja samutny?! Nie.
Moja mama zawsze wiedziała, kiedy kłamie. Dlatego i teraz zrobiła podejrzaną minę. Ja tylko westchnąłem po czym wrocilem do swojego pokoju by komponować nowe piosenki dla moich fanów. Dają mi tyle siły. Usiadłem przy swoim biurku twórczości. Tak, to tam powstał mój obecny hit "Baby". Dzisiaj w studiu będę śpiewał nowe piosenki, ale także będę się przygotowywał do jutrzejszego wywiadu.
*-*Oczami Seleny *-*
- Jakie sa twoje najbliższe plany? - zadał mi kolejne pytanie dziennikarz.
- Koncerty, koncerty. Dopiero co wyszła moja pierwsza płyta "Kiss&Tell".
- Co możesz powiedzieć o chłopakach z twojego zespołu "The Scene"?
- Są niesamowici. Niepowtarzalni i tak mogła bym mówić jeszcze długo. Naprawdę super mi się z nimi pracuje.
- Kiedy grasz i gdzie kolejny koncert?
- W Las Vegas już za dwa dni.
- Oooo, Las Vegas. Uważaj.
- Hahahah - zaśmieliśmy się.
- Dziękuje za wywiad.
- Ja też dziękuje. Do zobaczenia.
Wyszłam z budynku. Wsiadłam do swojego samochodu i odjechałam.
*-* Oczami Justina *-*
Siedziałem przy moim biurku twórczości od ponad dwóch godzin i nic; nawet jednego słowa nie napisałem. Brak weny. Przyszedł czas na pojechanie do studia.
niedziela, 23 marca 2014
Prolog
środa, 12 marca 2014
Plany..
Postanowiłam, że nie będę już pisać "Opowieść 14" oraz "Shot in the dark" (są tylko 3 rozdziały).Chociaż ten drugi tytuł wykorzystam do innego opowiadania. Czemu nie będę pisać? Nie mam pomysłu na ciąg dalszy... Oraz jakoś straciłam chęć pisania tego :/ Znudziło mi się. Na tym blogu niebawem pojawi się nowe opowiadanie. A te nowe rozdziały dodam do "Opowieść 14" w zakładce "Opowieść 14".
Pa ♥
niedziela, 16 lutego 2014
Rozdział 3
- No cóż. - uśmiechnąłem się zadziornie.
- Oszukujesz!
- Nie! Może ty nie potrafisz grać?! - zaśmiałem się, po czy rzuciła się na mnie i zaczęła łaskotać.
Po paru minutach leżeliśmy zmęczeni na podłodze.
- Co robisz jutro? - zapytałem nagle
- A co mam robić. Walentynki spędzę tak jak zawsze sama w domu.
- Ej, a ja to co?! Powietrze? - zaczęliśmy się oboje śmiać.
- Nie, nie. Cieszę się, że mieszkasz ze mną.
- Jest super. Ja też się cieszę. A więc wracając do mojego pytania ...
- No...
- Może byśmy tak razem jutro gdzieś wyszli?
- Jasne, fajny pomysł. - uśmiechnęła się.
Podniosłem się z podłogi i pomogłem wstać Blance.
- To co... kolacja? -zapytała
- No jasne. To co robimy na tę kolację?
- Pizze!
- Serio?! Chce ci się robić? - zapytałem ze śmiechem
- Ośle, zamówimy! - parsknęła śmiechem
- Chyba że tak.
- Oł, dziękuję. Oczywiście, już idziemy?
- Za 2 godz.
- Idę szykować. - pocałowała mnie w policzek
- Wow! Wyglądasz bosko! - tylko tyle powiedział i wyszliśmy. Poszliśmy do Restauracji "Słodki-Słony" potem przechadzaliśmy się po mieście. Dobrze się bawiliśmy, śmialiśmy się. Do domu wróciliśmy o północy.
- Dziękuję- powiedziałam
- Za co?
- Za ten wieczór.
- Ja też dziękuję - cmoknął mnie w policzek, ale nie odsunął się.
- Co powiesz na to aby ten wieczór się jeszcze nie skończył? - popatrzyłam mu prosto w oczy.
-A co masz na myśli? - zapytał uśmiechając się
======> <========
- To .. - pocałowałam go namiętnie, odwzajemnił.
- Mieszkamy od ponad roku razem, a jeszcze się nie przespaliśmy - wypiłam kilka drinków, więc można było powiedzieć, że byłam wstawiona. Mój towarzysz także.
- Hmmm... Prawda. Dziwne.
- To co?!
- U kogo?
- U mnie. - zaczął mnie namiętnie całować. Jego ręce błądziły po moim ciele. Doszliśmy do mojego obijając się o ściany. Zerwał ze mnie ubranie, po czym bieliznę. Ja nie byłam mu dłużna. I tak oto wylądowaliśmy razem w łóżku.
=====> <=====
niedziela, 12 stycznia 2014
SITD: Rozdział 2
Od ponad roku kształcę się w szkole magii. Bardzo mi się tutaj podoba. Codziennie lekcje do 12, a potem wolne. Czasem mamy cały dzień wolny, tylko o 20 idziemy na zajęcia. Weekendy mamy wolne. Nic ciekawego sie nie dzieje. Żyje to żyje. Przynajmniej nie muszę się martwić o swoje życie. Jak byłam w Sibunie to co chwila coś. Teraz jest jak w bajce, trochę przyznałabym, że nudno. Dobra teraz idę na lekcje.
- Usiądźcie, musimy porozmawiać - powiedziała nauczycielka, gdy weszliśmy do klasy
- Porozmawiać ? - zaśmiał się Ben
- Tak, Ben !
- No dobra.
- Szukamy tutaj jednej dziewczyny o imieniu Miranda - powiedział dziwny facet w czarnym garniturze i okularach. Wyglądał jak agent.
- Miranda, choć do nas - powiedziała nauczycielka
Podeszłam do nich. . .
- Byłaś członkinią Sibuny, prawda ? - zapytał gostek w okularach.
- Emmhm...
- Dobra my wiemy, że byłaś. Potrzebujemy twojej pomocy!
- Jak to ? - zapytałam zdziwiona
- Chcemy byś dołączyła do naszej agencji.
- Agencji ?
- Tak, do tajnej międzynarodowej agenci.
- Mam być tajną agentką ?
- Tak, chcemy byś dołączyła do nas.
- Co bym miała robić ?
- Chronić ludzi przed istotami pozaziemskimi, rozwiązywać zagadki.
- Czyli coś jak w Sibunie ...
- Mniej więcej tak, to jak ?
- Mogę spróbować.
- Super, chodź pokażę ci naszą agencję.
- A szkoła ?
- Nie będziesz już chodzić do niej.
- Fajnie.
- Jest jeszcze coś, ale o tym dowiesz się później. Alex na pewno ci powie.
- Alex, kto to ?
- Szefowa międzynarodowej agencji.
- Oł, czyli to kobieta ?
- Tak.
- No to extra.
- Spodoba ci się.
Po kilku minutach znajdowaliśmy się w agencji...



