wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 7

Rozdział 7

"Just(in) love"


       Błądzę już tak od kilku godzin. Sama nie wiem gdzie się jestem. Jest tutaj ciemno, cicho, strasznie. Po chwili doszłam do smugi światła i to co zobaczyłam bardzo mnie wystraszyło; stałam pośród wielkiego, zielonego labiryntu. Rozpłakałam się. Nie wiem ile czasu minęło, ale postanowiłam się wziąć do roboty. Przecież musi być jakieś wyjście. Zapuściłam się labirynt. Wtem ujrzałam przystojnego chłopaka o kasztanowych włosach , uroczym uśmiechu  i hipnotyzujących oczach. Nie wiedziałam go wcześniej. W pewnej chwili pocałował mnie, a ja się nie odsunęłam. Co mnie zdziwiło. Obudziłam się nagle...
      I zobaczyłam, że leżę obok Justina. Ten sen był bardzo realistyczny.Próbowałam się zastanowić dlaczego to mi się śniło. Jednak nie było mi dane tego zrobić, ponieważ Justin się obudził.
- Jak tam, kochanie? - zapytał ze uśmiechem.
- Dobrze, bardzo dobrze. 
- Długo już nie śpisz? 
- Nie, jakieś 5 minut. - uśmiechnęłam się.
- Z robię śniadanie. - wstał i poszedł się ubrać, 
  Ja zrobiłam to samo. Cały czas myślałam tylko o tym śnie. Po 10 minutach siedziałam już przy stole obserwując Justina w akcji. Nic nie mówiłam... To on zaczął.
- Wyspałaś się? - zapytał.
- Jasne, a ty? - opowiedziałam z uśmiechem.
- Oczywiście. Było bardzo milo. Proszę - postawił przede mną talerz z jajecznicą - Zajadaj.
- Dziękuję, - on też usiadł.

* * *

- Seleno, ostatni raz. - powtórzył po raz setny Cedrick*. Mój producent muzyczny.
- Powtarzasz tak już od godziny. - jęknęłam. 
- Co z tobą? Jesteś dzisiaj nie w formie. Wydajesz się taka rozkojarzona. 
- Nie mam ochoty dzisiaj, ani zapału. Motywacji też za grosz. 
- Ja Ci zaraz dodam motywacji, twój drugi album musi się ukazać jeszcze w tym roku. Fani na to liczą. A potem jeszcze trasa koncertowa.
- Cedrick, ja mam jeszcze inne sprawy na głowie. Jak na przykład serial.
- Ja tu jestem od muzyki, więc proszę zajmijmy się nią, dobrze? - westchnęłam.
- No dobra.
-I fajnie. Powtórzymy "Ghost of You". A właśnie pamiętasz, że niedługo musimy wydać teledysk do "Round&Round".
- Tak, pamiętam o tym doskonale.
- To extra. - skwitował to Cedrick. 
Kolejny raz zaśpiewałam "Ghost of You". Bardzo podobają mi się słowa tej piosenki. Wczułam się..
Po kolejnej godzinie spędzonej w studiu nie miałam ochoty na cokolwiek, więc powlekłam się do domu. Opadła bezwładnie na łóżko, po czym niemal od razu zasnęłam
     Zielony korytarz... Znowu brak poczucia bezpieczeństwa, a potem nagła radość. Radość... na widok nie znanej mi osoby. To takie dziwne. Ponownie podszedł do mnie i złożył na moich ustach pocałunek. Pocałowałam go równie łapczywie co on mnie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Zaprowadził mnie nad rzeczkę, usiedliśmy na brzegu. Przytuleni do siebie trwaliśmy. 
  Obudziłam się o 5. Pamiętałam dokładnie sen. Jednak znowu nie miałam czasu nad rozmyślaniem nad nim. Bowiem o 6 muszę być na planie, Wzięłam prysznic, ubrałam się, po czym pojechała na plan. 
  Po powrocie do domu, wpisałam w Google mój sen. Chciałam dowiedzieć się co znaczy. Żadne wyszukiwań mnie nie zadowalało. Poddałam się. Opadłam na łóżko rozmyślając, czy i tej nocy przyśni mi się to samo.

* * *
  Rano obudził mnie powiew wiatru. Widocznie Mandy, moja mama, otworzyła okno jak jeszcze spałam. Dzisiaj do południa w studiu, a potem muszę się szykować na imprezę, na którą idę z Justinem. Kolejne wyjście oficjalne. Tym razem premiera jakiegoś filmu. Mniejsza oto. Starałam sobie przypomnieć czy śnił mi się ten tajemniczy chłopak, ale nic nie znalazłam w mojej pamięci. 
   Po zjedzonym śniadaniu pojechałam do studia. Byłam w znakomitym nastroju. Tryskałam energią i nawet Cedrick to zauważył.
- Selena! Cześć! Jaka wesoła.
- Cześć, Cedrick. Jakoś tak.To co idziemy do studia?
- Jasne. - uśmiechnął się - Tylko powiem Angeli* by zrobiła mi kawę, chcesz?
- Tak. 
- To zaraz wracam, idź już do studia.
- Ok. 
   Przedpołudnie minęło mi zadziwiająco szybko, nim się obejrzałam, a już musiałam iść do fryzjera.
- To chyba na tyle. - oznajmił Credick.
- Muszę iść do fryzjera. - popatrzył na mnie pytająco. - No, dzisiaj jest premiera...
- A no tak, zapomniałem.
- To jutro tej samej porze?
- Tak. Do zobaczenia.
- Cześć.


__________________

* Cedrick ---- producent muzyczny. Czytaj: 'Sedrik'

* Angela --- sekretarka w studiu. 

_______________


Kolejny rozdział będzie niedługo, myślę, że albo jutro, albo we czwartek :)


niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 6

Na początku chce podziękować za komentarze. Piszcie w komentarzu także swoje własne blogi - chętnie na nie zajrzę i skomentuję :)
Rozdział 6
"I will never make you cry "




*-* Oczami Seleny *-*

Dzisiaj wielki dzień - pierwsze oficjalne wyjście z Justinem. Wielka gala. Sukienkę mam już gotową. Teraz siedzę u fryzjera przeglądając czasopisma. Godziny mi się dłużyły, ale muszę wyglądać olśniewająco. Po kilku godzinach męczarni była gotowa. Justin miał po mnie przyjechać o 19 w asyście ochroniarzy oczywiście.


* * *

- Selena! Justin! Tutaj! Popatrzcie się tutaj! - tłumy fotografów walczyli o nasze zdjęcie. Uśmiechaliśmy się, po czym weszliśmy do sali, w której odbędzie się odebranie nagród. Po 10 minutach wszystko się zaczęło. Szczerze? Strasznie nudno do chwili w której okazało się, że to Justin wygrywa nagrodę. Wstałam i przytuliłam mojego chłopaka. Pocałował mnie po czym poszedł odebrać nagrodę. Byłam z niego taka dumna. Po całej oficjalnej części nadszedł czas na nieoficjalną, czyli dobrą zabawę. Z głośników leciała piosenka "Fly Project - Toca Toca". Razem z Justinem śpiewaliśmy. Czasami robiło mi się głupio, bo każdy się nas gapił.
-Oh... chcę powiedzieć, że zawsze deszcz pada na mnie;  rzekami

 szampana świętujemy razem (Oh i wanna see rain on me 

forever; Rivers of champaigne celebrate together) - śpiewaliśmy.
Bawiłam się cudownie chociaż nic nie piłam. Mój chłopak jednak chyba coś tam podpił, bo po godzinie mówił tak:
- Koochanie, cukiereeeczku, jaka ty słooodka. Moje ślicznoości. Ahhh, mniam. - jąkał.
Wiedziałam, że przesadza. Śmieszyło mnie to. O 1 w nocy byłam już w domy we własnym łóżku. Szybko usnęłam.

MIESIĄC później...

- Selena! Selenaaa! Mam dla ciebie prezent. - krzyczał Justin, gdy tylko podjechałam pod jego dom.
- Tak, a jaki? - zapytałam uradowana. Co on może dla mnie mieć?
- Jedziemy na Hawaje!!!
- Na Hawaje? - wybuchnęłam wielką radością.
- Tak, cieszysz się? - po co się pytał, przecież widział moją reakcję.
- Oczywiście, że tak. Pakuj się!


* * * 

Siedzieliśmy w jednym z kubów na Hawajach. Justin lekko się wstawił. Bałam się, że ktoś go przyłapie, a przecież nie ma jeszcze 21 lat* . 
- I see your eyes every day and every night And i, i wanna hold you 

  love you till the end of time. Stay over night cause i want you i

my life And i, i wanna love you i will never make you cry. (Widzę 

twoje oczy codziennie i każdej nocy I chcę cię mieć, kochać aż do

 końca Bądź na noc, bo chcę cię w moim życiu I chcę cię kochać i 

nigdy nie sprawię, że będziesz płakała). - mruczał mi do ucha. 

Doprowadzał mnie tym do szaleństwa.Po kilku minutach tańczenia, 

zmyliśmy się do jego pokoju. Chciaż byliśmy parą już od roku to 

rodzice nie pozwolili nam wynająć jednego pokoju. Weszliśmy do 

środka, całując się i obijając o ściany. Szybko zdjął ze mnie ubrania. 

Nie byłam mu dłużna. 



Obudziłam się rano, przytulona do mojego chłopaka. Czułam się 

cudownie. Justin już nie spał. Kiedy zauważył, że ja także 

pocałował mnie we włosy.


_______________________

* W USA alkohol można legalnie kupić/pić po ukończeniu 21 lat.

________________________

Nie byłam pewna czy chcielibyście czytać dłuży opis "pierwszego razu" Seleny, dlatego napisałam jak najmniej. Jeśli chcielibyście dłuższe takich sytuacji to piszcie, a jak będzie kolejny raz (a będzie :D) to opiszę dłużej ;) 










piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 5

Na wstępie chce Wam podziękować za KOMENTARZE ;* Będę pisać częściej i będą dłuższe rozdziały. Motywujecie mnie :) Ten rozdział jest słodki, romantyczny i potrzebny do tego aby rozwinęła się akcja. Później będzie ciekawiej: akcja, romanse, zdrady, kluby nocne, narkotyki. Nie przynudzam i zapraszam na rozdział 5 "Sielanka". 


"Sielanka"

*-* Oczami Seleny *-*

Wstałam, ale nie byłam jeszcze zdolna do jakiego kolwiek ruchu. Ten koszmar cały czas chodzi mi po głowie. Minęło dobre pół godziny, gdy postanowiłam że jednak podniosę się z łóżka. I wtedy... sobie przypomniałam. O 7 miałam być na planie "Czarodziei..", a dochodziła właśnie 8.
- Cholera!! - pomyślałam.
Szybko ubrałam się po czym zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam moją mame.
- Siadaj - powiedziała - zaraz dam ci naleśniki.
- Mamo, przecież ja nie mam czasu! O 7 powinnam być na planie.
- Córeczko nic się nie stało. Zadzwoniłam i powiedziałam, że będziesz później. A teraz siadaj i zajadaj.
Spełniam jej prośbę i chwilę potem wcinałam już naleśniki popijając sokiem pomarańczowym.
Po tej cudownej chwili nadszedł czas na pracę. Na planie byłam do godziny 20,a potem od razu poszłam spać.

*-* Oczami Justina *-*

Dzień jak co dzień - nagrywanie, próby. W końcu ruszam niedługo w pierwszą światową trasę. Dzisiaj nie spotkam się z Seleną, ponieważ ta nagrywa dzisiaj odcinek kolejny. Po dłużej chwili postanowiłem zadzwonić do Roberta.
- Hallo? - odezwał się znajomy głos w słuchawce telefonu.
- Hej, Robert. To ja Justin.
- O, hej Juss. Co tam?
- Masz jakieś plany na dzisiaj wieczór?
- Hmm, nie! Coś proponujesz? 
- Spotkamy się? Pogadać i takie tam?
- Jasne. To o której i gdzie?
- O 19. Tam gdzie zawsze?
- OK.
Z Robertem mamy taką jedną swoją ulubioną knajpkę. Lubimy tam przesiadywać. Panuje tam taka... taka normalna atmosfera. Nikt nie chce się na ciebie rzucić, zgwałcić, zaciągnąć do pokoju itd. Moje fanki są najlepsze na świecie, ale czasem się ich boję. Na przykład tydzień temu jedna wtargnęła do mojego pokoju hotelowego. Położyła się na łóżku w samej bieliźnie. Gdy wszedłem do sypialni zamurowało mnie. Na szczęście mój ochroniarz zareagował błyskawicznie. Rozmyślając tak nie zauważyłam, że dochodzi już 19. Założyłem skórzaną kurtkę i wsiadłem do mojego samochodu . Po 10 minutach byłem już na miejscu. Wszedłem do lokalu i usiadłem przy barze. Czekając na Roberta przypomniałem sobie nasze pierwsze spotkanie, jakieś 2 lata temu. Biegłem wtedy do domu ze szkoły. Nie sądziłem, że dzisiaj będę tym kim jestem. I zagapiłem się, tym samym wpadając na Roberta. Przewróciłem go na stoisko z hot-dogami. Oczywiście miał całą koszulę w keczupie. Byłem strasznie wystraszony, bo nie wiedziałem co mam zrobić. Bałem się. Ale on .. On się tylko uśmiechnął. I tak oto w skrócie nasza historia. Robert jest ode mnie starszy o 2 dwa lata. W pewnej chwili poczułem czyjąś rękę na swoim ramieniu. Serce mi podskoczyło do gardła. Już myślałem, że to jakaś zwariowana fanka. Ale gdy się odwróciłem zobaczyłam tylko Growera (przyp. autorki: nazwisko Roberta). 
- Stary wyglądasz jakbyś zobaczył ducha. - zaśmiał się.
- Wystraszyłeś mnie. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- No już .. wdech i wydech. Nie chce cie zabić. - znów się zaśmiał.
- Ok, już jest ok.
- To dobrze, chcesz o czymś ze mną porozmawiać?
- Hmmm, no nie wiem.
- Z twojego głosu, wtedy jak rozmawialiśmy przez telefon, wywnioskowałem że chcesz ze mną pogadać tak poważnie. A więc?
- Sprawy sercowe..
- Właśnie słyszałem ze chodzisz z Seleną Gomez. Wszystkie gazety o was piszą.
- Co? - zdziwiłem się - Jakie gazety?
- Justin? Wszystkie!
- Ja jeszcze nie widziałem.
- Ślepy jesteś czy co? No nawet tutaj, popatrz. - podał mi jakieś czasopismo, które leżało na barze. Zapewne barmanki. 
Nagłówek brzmiał "Selena Gomez i Justin Bieber razem! Związek dla kariery?". Zdenerwowałem się czytając już sam nagłówek. To co by było jakbym zaczął czytać dalej. Oddałem jak najszybciej magazyn.
- To wracając do rozmowy. Jakie masz te sprawy sercowe?
- Boję się, że Selena się mną znudzi...
- Ehh... 
- No właśnie, nie wiem co teraz mam robić. Jaki krok teraz wykonać...
- Może zaskakuj ją.
- Jak?
- Kupuj kwiaty, zabieraj na randki, urządzaj pikniki.
- Robert! Jesteś wielki!
- Ej, nie aż taki wielki! - udał oburzenie. Zaśmiałem się
- Tak, tak. Dzięki.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się. Po chwili ktoś do niego zadzwonił. Wywnioskowałem, że musi już iść. Dochodziła już 22. Ja też wiedziałem co mam zrobić. Zadzwonię jutro do Seleny i zaproszę ją na piknik.


*-* Oczami Seleny *-*

- Halo? - odebrałam telefon
- Cześć kochanie. - odezwał się znajomy głos.
- Hej, Justin.
- Chciałbym cię zaprosić na randkę.
- Dzisiaj? Tam gdzie zawsze?
- Tak dzisiaj, ale gdzie indziej.
- Aha... to gdzie?
- Przyjdź do mnie do domu, a potem razem pojedziemy tam, ok?
- Jasne. O której mam być u ciebie? 
- O 15.
- Ok, do zobaczenia.
- Pa.
Wyłączyłam telewizję i zadzwoniłam do Victorii , by ta pomogła mi wybrać strój. Po paru minutach obie już szperałyśmy w szafie. Po kolejnej godzinie wybrałyśmy to. 

-O boziu jak tu pięknie - pomyślałam, gdy już doszliśmy na miejsce. Dokoła piękne kwitnące kwiaty i rzeczka. Na środku tego raju był rozłożony koc piknikowy i przysmaki. Podeszłam do Justina i go pocałowałam.
- Jest cudownie - szepnęłam 
- Cieszę się, że ci się podoba. - przytulił mnie.








środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 4

"Frist kiss - Pierwszy pocałunek"

3 miesiące później...


*_* Oczami Justina *_*


Dzisiaj umówiłem się na kolejną randkę z Seleną. Jesteśmy ze sobą coraz bliżej. Z czego się bardzo cieszę.

Postanowiłem sobie, że to właśnie dzisiaj ją pocałuję. Jestem nieco poddenerwowany. Boję się. Co do mojej kariery ... jestem już idolem nastolatek na całym świecie. Dojechałem na umówione wcześniej z Seleną miejsce naszego spotkania. Czekałem, aż mój anioł przyjdzie. Ten jej uśmiech jest zaraźliwy. Ona ma w sobie tyle pozytywnej energii. To moje życie. Muszę! Muszę jej to wyznać. Moje rozmyślenia przerwała Sel wchodząc do mojego samochodu.
- Cześć - przywitała się.
- Hej - odpowiedziałem z uśmiechem. Ona także się uśmiechnęła.
- To co masz w planach na dzisiaj?
- A jeszcze coś wymyślę.
- Jesteś jakiś spięty. - zauważyła.
- Serio? Nie.
- Na pewno? Wszystko ok? - zapytała z troską.
- Hmmm...Ehh..
- Justin, co jest? - położyła swoją rękę na mojej. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Postanowiłem zadziałać. Splotłem nasze palce. Nie odsunęła ręki.
- Nie wiem jak zacząć. Od czego zacząć. - wyznałem.
- Od samego początku.
- Kocham Cię. ... Jesteś dla mnie najważniejsza. ...  Jesteś moim życiem. ... Nie mogę bez ciebie żyć ...
- Ohhh, Justin! Ja też Cię kocham. - rzuciła mi się na szyję. Przytuliłem ją jak najmocniej. Kiedy się od siebie oderwaliśmy; popatrzeliśmy sobie prosto w oczy.
- Czyli jesteśmy parą? - zapytałem.
- Tak -szepnęła.
Zebrałem się i zbliżyłem swoją twarz do jej. Owionął mnie jej ciepły oddech. Zawirowało mi się w głowie. Po chwili odsunęliśmy się od siebie. Patrzyła na mnie z czułością. Niemal rozpłynąłem się pod wpływem jej wzroku. Sterczeliśmy chwilę w takiej pozie. 
- To co idziemy na tę kolację czy będziemy tak siedzieć w samochodzie? - zapytała.
- Jasne,  już idziemy. - zmieszałem się. Po 10 minutach siedzieliśmy już przy stoliku. Reszta wieczoru minęła równie miło. Odwiozłem ją do domu i pocałowałem na pożegnanie. Opowieść jak z bajki, nieprawdaż? Ale czy ta bajka będzie miała dobre zakończenie? Coś czuję, że sam o tym zadecyduję. Jak na razie będę żył swoim życiem z Seleną. Moją ukochaną. Nic nas nie podzieli, nie poróżni, razem na zawsze.

*-* Oczami Seleny *-*


Położyłam się do łóżka rozmyślając tylko o nim. Wkrótce usnęłam 

~~~~~~~~~~~~ 
Jechałam samochodem. Byłam dużo starsza niż teraz oraz niewyobrażalnie wściekła. Czułam te emocje choć wiedziałem, że to tylko sen. Jechałam z niewiarygodną szybkością: 150 km/h, 200 km/h i nie miałam zamiaru zwolnić. W ręku trzymałam telefon i wybierałam numer do Justina. Nie odbierał. Przyśpieszyłam 210 km/h ...
Ciemność. Następnie przeniosłam się pod jakiś klub w LA. Wysiadłam z auta i pobiegłam w stronę wejście. Weszłam. Spotkałam wiele pijanych, naćpanych osób. Szukałam tylko jednej. Gdy go znalazłam zamarłam. Obściskiwał się z jakąś laską przy barze. Podeszłam jak najszybciej do nich. Odczepili się od siebie.
- Oooo, Selena! - wymamrotał. Widać było że jest mega pijany i naćpany.
- Oooo! - krzyknęłam, po czym walnęłam go z całej siły w twarz. Zachwiał się.
- Mała? Co jest? - zapytał.
- Spieprzaj! - warknęłam, po czym udałam się do samochodu. Tam łzy napłynęły mi do oczu.
~~~~~~
Obudziłam się nagle zlana potem. 

- To tylko sen! To tylko sen! - powtarzałam sobie w myślach. Później nie mogłam długo zasnąć.



piątek, 16 maja 2014

Rozdział 3

*-* Oczami Seleny *-*

Zbliżała się godzina mojego spotkania z Justinem. Nie wiem dlaczego, ale byłam podekscytowana. Nie powinnam być. Hmmm... Stałam teraz przed luster zastanawiając się co założyć. W końcu zdecydowałam się na fioletowy sweterek i dżinsy. Na luzie. Nic zobowiązującego; przecież idziemy tylko na lody.
~~godzinę później~~
- Cześć. - odezwał się pierwszy mój towarzysz. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Hej. Co tam u ciebie? - odpowiedziałam zadając zwykłe pytanie.
- Dobrze, jakoś leci. Nawet bym powiedział, że super. Nagrywam piosenki. Naprawdę wkręciłem się w to.
- Podoba ci się to co robisz, no nie?
- Bardzo. Nareszcie jestem kimś.
- Zawsze byłeś kimś. - zaśmialiśmy się.
- Tobie chyba też się podoba bycie sławnym...
- Najlepsze jest to, że mogę robić to co kocham.
- Śpiewasz i grasz. Jak to łączysz? - zapytam, gdy spacerowaliśmy.
- Czasami jest na prawdę ciężko, ale cóż to jest cudowne. Kocham grać i kocham śpiewać. Kocham robić to co robię. Nie chciałabym być kimś innym niż jestem. Mam szczęście. - uśmiechnęłam się, odwzajemnił uśmiech.
- Jest w tobie tyle pozytywnej energii.
Zapadła chwila ciszy. Spacerowaliśmy..., aż Justin przerwał ciszę.
- To co idziemy na te lody? 
- Jasne. - odparłam.
- Co ty na to abyśmy lepiej się poznali? 
- Co masz na myśli?
- Hmmm.. Jak to ująć w słowa.. - zamyślił się.
- Jak tylko najłatwiej potrafisz.
- Może np. popytamy się nawzajem?
- No może być. To kto zaczyna?
- Mogę ja.
- Ok.
- Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Zielony. - odparłam bez namysłu - Tak to jest mój ulubiony kolor. Jest taki ciepły. A twój ulubiony kolor?
- Niebieski. 
- Niebieski .. - powtórzyłam - Jest spoko. - uśmiechnął się.
- Ładnie ci w fioletowym. - powiedział nagle. Zawstydzona spuściłam głowę zachodząc rumieńcem.
- Dziękuję. - odparłam po chwili.
- Twój ulubiony smak lodów?
- Czekoladowy.
- To już wiem, jakiego będziesz chciała loda.
- Faktycznie. 
Doszliśmy już do lodziarni. Justin zamówił lody, a ja usiadłam sobie przy stoliku pod jedną z parasolek. Czekając na mojego towarzysza zauważyłam w krzakach na przeciwko paparazzi. Uśmiechnęłam się do siebie, że musi siedzieć w krzakach, aby nam zrobić zdjęcie. Hehe.. Żadna praca nie hańbi. W tym czasie Justin wrócił z lodami.
- Proszę. - podał mi; "przypadkowo" dotykając mojej dłoni.
- Dziękuję. - powiedziałam lekko speszona.
Po deserze poszliśmy znowu do parku. Nad fontannę. Justin oczywiście mnie kilka razy oblał wodą. Ganialiśmy się wokół fontanny jak 5-latkowie. Dawno już tak dobrze się nie bawiłam. Po tak mile spędzonym dniu padłam na łóżko prawie od razu zasypiając. Umówiliśmy się na jutro na pizze. Będzie super.

*-* Oczami Justina *-*

~~w domu~~
Gdy dotknąłem przypadkowo dłoni Seleny przeszedł mnie dreszcz. Po całym dniu spędzonym w jej towarzystwie było ciężko mi się z nią pożegnać. Ale jutro też się spotykamy. Już teraz wiedziałem, że to coś więcej niż tylko przyjaźń. Tej nocy właśnie śniłem o mojej księżniczce, o Selenie. 





piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 2

"Pierwsze spotkanie"

*-* Oczami Seleny *-*

Dzień jak co dzień. Najpierw nagrywanie nowego odcinka "Czarodzieji", potem wywiad, a na koniec jakaś uroczysta kolacja, którą moja mama zaplanowała. Nie mam pojęcia po co ta kolacja. Nowy kontrakt? Pożyjemy zobaczymy. Teraz jadę swoim samochodem na plan serialu. Cieszę się, bo dzisiaj będę grać odcinek w którym pojawią się wampiry. Coś nowego.
~••~

- Świetnie! Na dzisiaj koniec. - krzyknął producent.
- Ok! - powiedział David
- To teraz na wywiad. - powiedziałam do siebie.
-Mówiłaś coś? - zapytał Jake
- Nie, nic. - odpowiedziałam.

~••~

Mama powiedziała mi, że to bardzo ważna kolacja, więc zaczęłam się szykować. Postanowiłam, że ubiorę się w czerwoną krótką sukienkę. Do tego czarne szpilki. Włosy wyprostowałam. Moim zdaniem wyglądałam okey. Tak jestem bardzo skromna. Zaśmiałam się w duchu, po czym zeszłam po schodach do salonu na dole. Moja mama już czekała na mnie. Miała na sobie czarną sukienkę do kolan.
- I jak? Gotowa?
- Tak. Powiesz mi co to za kolacja?
- Kochanie, spokojnie. Wkrótce się dowiesz.
- Dzięki. - wyszłyśmy z domu.

*-* Oczami Justina *-*

- Justin!!
- Moment! - zbiegłem ze schodów w garniturze.
- Spóźnimy się!
-Mamo, spokojnie. Już jestem gotowy; możemy jechać na tą kolację.

~••~
Kiedy ją zobaczyłem zabrakło mi powietrza. Postarałem się uspokoić, bo jak nic zarumienił bym się. Głęboki wdech.
- Cześć, miło cię poznać. - odezwała się ta piękna dziewczyna; podała mi rękę. Uścinsnąłem.
- Hej mi też miło. - uśmiechnąłem się.
Usiedliśmy przy stole.
- Wiesz może o co chodzi? - zapytałem, gdy nasze mamy poszyły po mojego menażdżera.
- Nic, a nic.
- No nic. Ciekawy jestem.
- Ja też. - uśmiechnęła się odsłaniając tym samym rządek biały zębów. Odwzajemniłem uśmiech. Odrazu mi się spodbała. Taka ludzka.. Heh. Wiem. Dziwnie to brzmi, ale to prawda. Nie zachowuje się jak gwiazda, a przecież nią jest. Przyszedł mój menażdżer. I chcąc nie chcąc musiałem przerwać moje rozmyślenia na temat Seleny.
- Pomyśleliśmy, że fajnie jakbyście się spotkali. Zaprzyjaźnili. - powiedział
- Ale po co? Jest w tym coś ukrytego? - zapytała zaskoczona brunetka
- Nie. -odpowiedziała jej moja mama
- Możemy. Co ty na to? - zapytałem
- Wsumie ok. -odpowiedziała
Zamówiliśmy jedzienie. A z Seleną umówiłem się na lody jutro. Już nie mogę się doczekać. Będziemi sami. A nie tak jak teraz z mami. Ehh.. Czyżby randka? Nie. Znam ją kilka godzin. Posiedzieliśmy i rozmawialiśmy przez kolejną godzinę. Zrobiło się późno.
- To na dzisiaj może wystarczy. -zaproponowała  Mandy.
- Tak. - przytaknęła jej moja mama.
Wstaliśmy od stołu. Wszyscy się przytulili na pożegnanie, więc ja z Seleną też. Bosz, jak ona słodko pachniała. Rozpłynąłem się.

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 1


- Justin! Justin! - wolała mnie mama z kuchni. Poszedłem do niej szybko.
- Co jest? - zapytałem zmartwiony.
- Podaj mi proszę sól. - powiedziała, a ja już myślałem że cos sie stało, a tu tylko sól podać. Podałem bez słowa.
- Jedziesz dzisiaj do studia? - zapytała.
- Tak, ale popołudniu.
- Co taki smutny jesteś?
- Ja samutny?! Nie.
Moja mama zawsze wiedziała,  kiedy kłamie. Dlatego i teraz zrobiła podejrzaną minę. Ja tylko westchnąłem po czym wrocilem do swojego pokoju by komponować nowe piosenki dla moich fanów. Dają mi tyle siły. Usiadłem przy swoim biurku twórczości. Tak, to tam powstał mój obecny hit "Baby". Dzisiaj w studiu będę śpiewał nowe piosenki, ale także będę się przygotowywał do jutrzejszego wywiadu.

*-*Oczami Seleny *-*
- Jakie sa twoje najbliższe plany? - zadał mi kolejne pytanie dziennikarz.
- Koncerty, koncerty. Dopiero co wyszła moja pierwsza płyta "Kiss&Tell".
- Co możesz powiedzieć o chłopakach z twojego zespołu "The Scene"?
- Są niesamowici. Niepowtarzalni i tak mogła bym mówić jeszcze długo. Naprawdę super mi się z nimi pracuje.
- Kiedy grasz i gdzie kolejny koncert?
- W Las Vegas już za dwa dni.
- Oooo, Las Vegas. Uważaj.
- Hahahah - zaśmieliśmy się.
- Dziękuje za wywiad.
- Ja też dziękuje. Do zobaczenia.
Wyszłam z budynku. Wsiadłam do swojego samochodu i odjechałam.

*-* Oczami Justina *-*
Siedziałem przy moim biurku twórczości od ponad dwóch godzin i nic; nawet jednego słowa nie napisałem. Brak weny. Przyszedł czas na pojechanie do studia.